Zrobiliśmy coś na odwrót. Zazwyczaj najpierw robię zdjęcia w trakcie ceremonii, a potem dopiero robimy sesję ślubną, gdy kurz po weselnej bitwie opadnie. Tym razem Klaudia i Łukasz wstali wcześnie rano byśmy mogli zrobić zdjęciową sesję poślubną- przed ślubem!

Wyobraźcie sobie- początek czerwca, godzina 7 rano. Słońce zdążyło już wstać, lecz wciąż czuć lekki chłód- wspomnienie nocy. Nad polami gdzieniegdzie unoszą się jeszcze obłoczki mgły. Jesteśmy w Karpaczu, zmierzamy do lasu. Jest pusto, nie ma turystów, którzy pojawią się na okolicznych szlakach dopiero koło dziewiątej rano. Jesteśmy my, szum drzew, rosa i śpiewające poranne ptaki. W takich okolicznościach miałem okazję zrobić tą wyjątkową sesję ślubną- jeszcze przed ślubem.
Klaudia i Łukasz są świetną parą, z którą poza Jelenią Górą, moim rodzinnym miastem sporo nas łączy. Mówiłem Wam, że lubię tatuaże, prawda? Zwróćcie uwagę na ich "matching tattoos"- zachwyciłem się tym pomysłem- oboje noszą na skórze odcisk rączki ich synka, razem z datą urodzin. Wzruszające i niezwykle fotogeniczne dzieło!
Niestety czas na tej pełnej naturalnego światła i kojących dźwięków natury sesji zdjęciowej w Karpaczu upłynął nam szybko. Musieliśmy wracać z gór do Jeleniej Góry, prosto pod Urząd Stanu Cywilnego w którym Klaudia i Łukasz brali swój ślub cywilny. Tam byłem odpowiedzialny za reportaż zdjęciowy z tej krótkiej uroczystości.
Tam się rozstaliśmy, jednak wspominam tą sesję bardzo ciepło do dziś. I pamiętaj Łukasz- wciąż czekam aż zgłosisz się do mnie ze swoim Mercedesem ;)